Wywiad z Grzegorzem Krychowiakiem. Sprzed ośmiu lat!

Fot. Facebook
Fot. Facebook

Czas na wspomnienia. Lipiec, 2007 rok. W nadmorskim Mrzeżynie, wypełnionym po brzegi promieniami słońca spotykam się z moim rówieśnikiem. Właściwie jest ode mnie starszy jedynie sześć dni (a sami leżeliśmy w szpitalu podobno na tej samej sali).  Przed Państwem mój Krajan, a dzisiaj zawodnik hiszpańskiego klubu Sevilla – Grzegorz Krychowiak!

Grzegorz Krychowiak w 2007 roku miał siedemnaście lat i był zawodnikiem młodzieżowej reprezentacji U-20 w piłce nożnej.  Rok wcześniej podpisał dwuletni kontrakt z francuskim pierwszoligowym zespołem Girondins Bordeaux. Oto archiwalna rozmowa, dwóch siedemnastolatków:)

 

We will do it together on Sunday!!

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Grzegorz Krychowiak (@krychowiak8)

Krzysztof Pyzia : Lubisz ślimaki ?  

Grzegorz Krychowiak : Nie przepadam za tak wymyślnymi potrawami, ale jeśli chodzi o francuską kuchnię, to zdążyłem się już do niej przyzwyczaić. Czasem jadam nawet żabie udka.  

[…] 

– Pamiętasz swoje pierwsze lokalne sukcesy ? Słyszałem, że już w 5 klasie szkoły podstawowej wygrywałeś boje lekkoatletyczne.

– Pamiętam te lata bardzo dobrze. Wtedy moją trenerką była pani Bacis. Później pracowałem z panią Sroką, z którą trenowałem biegi. Biegaliśmy nie tylko w Mrzeżynie, ale także w Gryficach i Trzebiatowie. Jednak był to krótki epizod w moim życiu.

– W swoim klubie, a także w reprezentacji U-20 grasz na pozycji pomocnika. Czy odpowiada Ci ten układ ?  

– Tak, jak najbardziej. Ostatnio u trenera Globisza (trener reprezentacji U-20) grałem również na pozycji środkowego obrońcy, jednak nie przypadła mi ona do gustu i postanowiłem powrócić do pierwotnego ułożenia. Zresztą na pozycji pomocnika grałem również we wcześniejszych klubach, czyli w „Stali Szczecin” i „Arce Gdynia”.  

– Co się zmieniło w Twoim życiu po pamiętnym spotkaniu z Brazylią ?  

 – W moim życiu? Szczerze mówiąc chyba nic się nie zmieniło. Jestem taki jaki jestem i nikt tego nie zmieni. Wróciłem do swojej rodziny, dziewczyny i wszystko powróciło do normy.  

[…]  

– Czy Twoi rodzice mocno się stresują podczas Twoich występów ? Słyszałem, że ostatnio Twój tata przez dwa dni odbierał telefony z gratulacjami.   – Na pewno przeżywają to bardzo mocno. Szczególnie spotkania przeciwko USA, Brazylii i Korei. Później po meczu z Argentyną były to moje pierwsze mecze, kiedy to mogli mnie na żywo oglądać w telewizji. Z pewnością było to dla nich ogromne przeżycie.